Kurs na lotnisko Ławica z Radio Taxi Poznań.

Jadę taksówką dwieście siedemdziesiąty szósty raz. Rozmowa jak zwykle się nie klei, bo taksówkarze to bardzo zadufana w sobie grupa społeczna… Wielu to typowe wsioki, bardzo wkurwione na swoją rzeczywistość, że w ogóle muszą kogoś wozić, jeszcze za tak psie pieniądze. To jest takie POLSKIE – nienawiść do usługiwania komuś za psie pieniądze. Według mnie, bo według kogo… Bierze się to z wrodzonego poczucia wolności, jaką mają Słowianie. Praca jest w wielkiej sprzeczności z etnicznymi kodeksami tej gromady…

W każdym bądź razie… Jedziemy nowiutką TOYOTA AURIS HYBRID… No i zaczyna się konwersacja jak po GRUdzie, jak to zwykle bywa z taksiarskim betonem, co pozjadał wszystkie rozumy… Na zasadzie, co to nie JA, co to nie MÓJ samochód… Boże, jakie to POLSKIE!

Wie Pan! Aż dziw bierze! Że ten Naród, w zależności od metod obliczeniowych – był od 123 do 200 lat pod zaborami? No tacy sami geniusze…

Dobra, nie chcę się znowu pastwić na Polskimi Ułomnościami najbardziej genialnego narodu w kosmosie! Przechodzimy do sedna sprawy! Znaczy się Ja i Kierowca!

Oznajmiam: CHCIAŁBYM SOBIE KUPIĆ HYBRYDĘ!

Mówię, że rocznie robię 10 tysięcy kilometrów!

Taryfiarz zdegustowany i wykrzywiony, wykrztusza z siebie:

PANIE! TO SIĘ PANU NIE OPŁACA!!! NIE ZWRÓCI SIĘ!!!

Prawie się udławiłem przełykaną właśnie śliną, słysząc to zdanie…

Jakże smutne zdanie. Opłacalność… Człowiek wszystko sprowadza do opłacalności… Na początku nie zrozumiałem w ogóle tego toku myślowego… Nie opłaca… Ale ja nie myślę o tym aucie w kategoriach opłacalności, tylko w kategoriach EKOLOGII, oraz cichości jazdy. To jest dla mnie priorytet!

Kupuję wodę w butelce szklanej, mimo że jest dwa razy droższa od wody w butelce plastikowej i nie kalkuluję tego w kategoriach opłacalności. Za zdrowie i ekologię się płaci :-) Dla mnie to jest oczywiste, ale niestety miną jeszcze wieki, zanim „większość taksówkarzy” zacznie myśleć inaczej…

Alienacja – Wychodzenie z orbity przyziemności…

Jednym z najstraszliwszych zjawisk w moim przypadku, jest odsuwanie się ode mnie ludzi, którzy boją się choroby… Choroba, w zasadzie każda – oznacza ODMIENNOŚĆ, taką czy inną. Masz kaszel, to kaszlesz, masz katar to smarkasz… Masz raka, to masz guza itd… Te wszystkie dolegliwości dotyczą fizyki, co na swój sposób jest łatwiejszą wersją chorobowych uciążliwości. W przypadku chorób psychicznych, sytuacja jest znacznie bardziej poważna. Choroby psychiczne utrudniają komunikację, a bez niej każda relacja skazana jest na zagładę… Nawet relacja bezpośrednia – realistyczna, bo tam milczenie jest szczególnie bolesne i krępujące, gdy siedzi się w jednym pomieszczeniu i nie ma się o czym rozmawiać. Na odległość jest to mniej odczuwalne i przynajmniej na jakimś dystansie jest do zniesienia. Czasami można coś przemilczeć, przeczekać… Gorzej jednak, jeśli bycie w dołku jednej osoby się przeciąga, a sam dołek się nieustannie pogłębia. Wówczas rośnie także coraz większa przepaść między osobą zdrową – tą na górze i chorą – tą w depresji, czyli poniżej poziomu ZERO – uważanego za normę. Coraz trudniej jest się porozumieć obu stronom, bo coraz dalej są od siebie ich punkty widzenia…

Myślę, że moja depresja miała wpływ na bardzo wiele rozstań w moim życiu. Ludzie bardzo szybko się poddają. Nie chce im się bawić w psychologa i próbować zejść choćby trochę do dołka w którym się znajdujemy, nie chce im się choćby na chwilę spróbować pobyć w naszym położeniu, a przecież to im powinno być łatwiej zejść ciut niżej, bo to oni są na górze, a nie my. Kto łazi po górach, ten wie, że znacznie łatwiej jest zejść na dół, niż wejść do góry – zwłaszcza jeśli jest się bardzo zmęczonym…

A jak wygląda postawa zdrowego człowieka? Jego reakcja? W najbardziej optymistycznej wersji: JUTRO BĘDZIE LEPIEJ – typowy slogan, nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością. Inne wersje są już mniej delikatne: WEŹ SIĘ W GARŚĆ czy PRZESTAŃ SIĘ NAD SOBĄ ROZCZULAĆ. Tak czy siak, obie wersje są olaniem tematu i tak naprawdę w przypadku jednym na sto, spotkałem się z tym, że rozmówca naprawdę stara się pomóc i wejść w problem… Poświęca swój czas i przede wszystkim stara się zrozumieć drugą stronę. Jest to szalenie niehumanitarna postawa, gdyż osoba chora, coraz bardziej jest pozostawiona sama sobie przed problemem, z którym sobie nie umie poradzić, a to właśnie wtedy najważniejsza jest rozmowa i obecność partnera, przyjaciela, dziewczyny, chłopaka… W depresji najgorsza jest samotność… Jest destrukcyjna i często w ostatecznym rozrachunku – zabójcza… Równie zabójcze są próby nacisku wywierana przez tych, którzy podobno chcą pomóc… NO ALE NIE MOŻESZ TAK DO TEGO PODCHODZIĆ! NO ALE NIE MOŻESZ TEGO WYMAGAĆ! Itd.itd… Masło maślane. Takim psychologom dziękujemy za ich „pomoc” i poprosimy, aby najlepiej nic nie mówili, bo tylko pogarszają sprawę…

Niezrozumienie i próby nacisku, przeważnie osiągają odwrotny efekt, bo osoba chora jeszcze bardziej utwierdza się w tym, że to z nią jest coś nie tak i to ona powinna dostosować się do reszty… Czyli najlepiej ma się zgwałcić psychicznie, zrobić coś wbrew sobie i radośnie wejść w tryby maszyny, dla której pracują już inni… Innymi słowy, ma się stać kolejnym szeregowym koniem pociągowym…

Ja już dawno, póki co tylko mentalnie jestem poza tradycyjnym obiegiem, ale jeszcze w polu magnetycznym jego działania… Myślę, że jestem gdzieś na granicy… Mam jeszcze możliwość powrotu, bo przyciąganie ciągle silne, ale zarazem dzieli mnie bardzo niewiele, aby opuścić pole grawitacyjne i polecieć w przysłowiowy kosmos…

Cierpieniem jestem…

Tak apropo!  W Polsce z roku na rok rośnie ilość samo.
Już ponad 6 tys.rocznie.
To dwukrotnie więcej niż ofiar w wypadkach drogowych i morderstwach razem wziętych.
6 tysięcy. Wyobraźcie sobie halę widowiskowo sportową Arena na poznańskim Łazarzu…
Wypełnioną po brzegi… I wszyscy se odbierają życie. Tak to właśnie wygląda.
Do tego dodajmy próby samobójcze, których jest znacznie więcej od prób zakończonych SUKCESEM – jak to brzmi…

Mamy spore obawy… Że kilku z naszych znajomych zakończy życie odbierając je sobie… o Was też się martwimy. Nie będziemy podawać tu imion, ani nawet kryptonimów tych osób.
My?
Nie możemy za siebie ręczyć. Nie wiemy jak się zachowamy wobec tragedii. Jakiejś wielkiej. Np.jak się znajdziemy na bruku.

88
Nam bardziej niż samobój grozi kolejna schiza… Podczas której oczywiście też możemy umrzeć np. myśląc że umiemy latać lub że jesteśmy przenikalni…
Ja
Hahaha
Owp
Ja
Oj reklama piwa w TV!

88
Fuj!

Ja
To powinno być zabronione!
O tej godzinie(12:27).

A teraz golarka do nóg dla pań,  a teraz ciastka…
Jak dobrze ze nie mamy telewizora w domu. Bo byśmy wyrzucili za okno i jeszcze komuś by się krzywda stała!

88
Haha

Ja
Towarzyszu, a zmieniając temat…
Wg nas… Największą przyczyną naszych nałogów jest niestabilność emocjonalna…
Nasza i Wasza.
Przy naszych wiecznych wahaniach, trudno zachować stabilność kulinarną.
Gdy nam źle, to Wy od razu walicie… My jemy słodycze na potęgę…
I jest to pewnie normalna reakcja wielu ludzi… Osładzanie sobie goryczy…
U nas problemem jest to, że my mamy te stany za często.
I przy takim natężeniu trudno się nie ugiąć.
Nasze mózgi krwawią. Nie będziemy  Was oszukiwać…
Wasze pragnienie śmierci, nie sprawi, ze będzie Wam łatwiej walczyć. Wręcz przeciwnie.
To samo mamy my. Kiedy mamy ochotę do życia,  jesteśmy automatycznie silni… Problem w tym ze my tej ochoty często nie mamy. Jakieś 6 dni na 9.
To nie jest mało.
I wtedy jesteśmy bardzo słabi. Bo jak mieć siły do walki, kiedy człowiek myśli już tylko o tym, aby to się wszystko skończyło…

Ostatnio nam 44 sprawiła komplement. Bo gadaliśmy o dzieciach. Ona że chce trzecie. Co nas dziwi, bo podobno ma depresje. No ale w każdym razie pyta się nas, czy my nie chcemy. No to jej napisaliśmy, czemu nie chcemy, a ona…

JESTEŚ ZBYT ŚWIADOMY, ABY MIEĆ DZIECI.

Tak Towarzyszu! Świadomość, którą macie także Wy… Jest hamulcem.
Jest ona inna u Was i u Nas. Inne pobudki, ale wspólny mianownik jest niezaprzeczalny.
Tymczasem 99% ludzi nie ma tej świadomości. Żyją w amoku. Niedawno usłyszeliśmy, że człowiek rozmnaża się, bo to jest jego główna w zasadzie misja – przetrwanie gatunku.
Nie zadając sobie pytań: po co tu w ogóle jest?
Dla tyrania i liczenia się z każdym groszem, martwiąc się o to i o tamto? O to ma chodzić w życiu? Jakaś paranoja to jest, a nie życie.
A z kolei ci, co się nie martwią, myślą że życie polega tylko na zakupach, nowych ciuchach, sprzętach, fajnych filmach, dobrym samochodzie… i fajnej dupie. No i domu!
I też żyją w matriksie tylko pozornie lepszym. Wygodniejszym. Ale też będącym inną odmianą tego samego zniewolenia.
Tzw.życie oparte na pozorach.
My ubolewamy najbardziej nad tym, że ludzie nie potrafią… Ba! Nawet nie starają się nic zmienić.
Żyją jak takie rybki w akwarium i myślą, że to jest cały świat.
Ale my nie jesteśmy rybkami, tylko ludźmi – podobno najinteligentniejszym gatunkiem na ziemi.
A zamiast wolności – nakładamy na siebie coraz więcej kajdan zniewolenia. My jako ludzie.

Kolega się nas pytał niedawno… Kiedy kupujemy dom w Anglii? Kompletnie nie zrozumieliśmy pytania… Dom… A po co nam dom? Mamy gdzie mieszkać.W sumie słowo kupujemy tu nie pasuje! Kupić można coś, jak się ma pieniądze. Żaden z naszych kolegów domu nie kupił. Oni się zadłużyli, aby móc wynajmować dom, który w każdej chwili mogą im odebrać, jak się noga powinie. Nie będziemy dawać zarabiać przestępcom bankowym. Mamy dwa forty w Polsce.
I zawsze tam możemy wrócić.
A z kolei Darek… Dzisiaj…
Nie mógł pojąc, po co wchodzimy na dźwigi… Spojrzał na nas, jak na wariata.
To się właśnie nazywa życiem w matriksie.
Powyższe dwa przykłady.
Robić tak, jak wszyscy. Pasjonować się sportem. 50 lat spłacać dom.
Awansować w pracy… Chodzić co chwila w nowych ciuchach, iść na koncert, do kina… Szablon, zaproponowany przez system. Pić alkohol… itd.
I jest to bardzo smutny obraz człowieczeństwa, zdolnego do naprawdę wielkich czynów…

88
Co za wywód! Brawo!
100% racji!

Ja
A kontynuując… Znamy naszą mamę… Znamy nas… I mamy wydać na świat kogoś, kto też będzie cierpiał całe życie? Nie chcemy kopiować tego cierpienia… Nam jest tak źle czasami ze sobą.
A trudno jest powiedzieć… Rodzicom… Mamo Tato! Ale ja się nie cieszę,  że tu jestem!:( Moje życie jest cierpieniem od lat z małymi przebłyskami, jak podróże kiedy naprawdę czujemy ze żyjemy…

88
No dokładnie!
My też nie chcemy skazywać dziecka naszego na potencjalną schizę.

Ja
Jesteśmy zbyt wrażliwi, abyśmy mieli nie przejmować się złem tego świata… Złem, które nas dotyka bezpośrednio. Nie jesteśmy przystosowani do życia tak brutalnego w swej formie, jak to ma miejsce na Ziemi, gdzie mamy do czynienie z prawdziwą dżunglą – walką instynktów i prawem natury. Dlatego tak cierpimy będąc tu… I te 6 tysięcy samobójców, zapewne miało podobne motywy do tego, aby zakończyć dramat. Mogły to być pobudki egzystencjalne, lub finansowe, co nie zmienia faktu, że obie są pochodną wadliwego systemu.

Bardzo Ważny Wywód

Zapomniałem dodać, że Wiedźma Anita jest gorliwą katoliczką. Co niedzielę, biega odpicowana do kościoła… I na tym niestety kończy się jej wyznawanie, a przede wszystkim przestrzeganie wiary – nauki o której mówił Chrystus, o miłości do bliźniego, o pokorze…

Baba od lat nie mówi już mi dzień dobry. Z jakiego powodu? Tak właściwie to nie pamiętam już o co poszło. Ludziom z wielkim ego wystarczy niewiele, aby kogoś zacząć nienawidzić, czasami tylko za to, że jest. Ona jest strasznie zgorzkniała życiem ogólnie.

Niejednokrotnie z pokoju na dole dochodziły mnie odgłosy kłótni między nią, a jej „sponsorem” Mario – bardzo poczciwym starcem, o wyjątkowo pokojowym usposobieniu. W czasie tych kłótni dało się słyszeć jej szelmowskie wrzaski i słowa wypowiadane jakby w przyśpieszonym tempie. Ludy Azji mają bowiem zupełnie inną fonetykę od naszej i nawet gdy słowa wypowiadane są w normalnym tempie, to nam wydaje się jakby cała artykulacja odbywała się kilka razy szybciej, niż to jest w naszych europejskich językach. Jednak w momencie kiedy naprawdę zaczynają szybko mówić, jak to jest zazwyczaj w przypadku kłótni, wówczas mamy do czynienia z jedną wielką ścianą dźwięku – istną słowną makakofonią, która w przypadku z natury krzykliwego głosu Anity, przybierała jeszcze potworniejszą tonację. W tej babie jest jakaś szatańska agresja, zadziorność i atawistyczna chęć konfrontacji na każdym kroku. Nie cierpię babsztyla i nie będę tego ukrywał, że nie miałbym żadnych skrupułów, gdybym w afekcie postąpił tak, jak Raskolnikow z Lizawietą i jej siostrą Aloną Iwanowną. Jestem za miłosierdziem i miłością, ale w pewnych momentach, naprawdę trudno nie wyrywać chwastów… Ale zostawmy! Bo za bardzo uciekłem w psychoanalizę odmętów ludzkiej osobowości w najgorszym wydaniu, a nie to miało być przedmiotem wywodu. Otóż do czego zmierzam i nad czym kropkę chcę postawić?

Mianowicie kluczowe w tym wszystkim jest słowo KATOLICZKA. Mimo iż ja również jestem nominalnie i oficjalnie Katolikiem, to w żadnym stopniu nie buduje to między nami ani grama solidarności religijnej czy kulturowej. Wręcz przeciwnie. Ale żeby było jeszcze śmieszniej! Ta pseudo katolicka szelma z buszu, uprawia sobie w najlepsze tandetny flirt z naszymi sąsiadami  z Pakistanu – będącymi gorliwymi wyznawcami Allaha. Oczywiście, że oni mają za przeproszeniem na nią wyjebane. A taktyka baby jest prosta. Skoro to ja jestem jej wrogiem, to wszyscy inni muszą być jej przyjaciółmi, niezależnie od tego jak bardzo odlegli kulturowo i ideologicznie są. Baba jest więc „śliska” i robi wszystko, aby wypaść w dobrym świetle przed innymi. Tylko przede mną pokazuje prawdziwe oblicze i może być sobą.

A żeby było jeszcze śmieszniej, to mi także znacznie łatwiej jest się dogadać z moimi muzułmańskimi współlokatorami, niż z wiedźmą wyznającą podobno wartości chrześcijańskie. Tak naprawdę, to nie mogę o nich powiedzieć złego słowa. Bardzo mili, uprzejmi, bardzo ugodowi.

I jakie z tego wnioski?

Bardzo znamienne! Takie, że ta sama kultura, w tym wypadku wspólny mianownik jakim jest religia – nie są żadnym gwarantem przyjaźni i pokoju. To samo się tyczy narodowości, języka itd. To, że ktoś mówi po polsku – nie oznacza, że dogadam się z nim lepiej, niż kimś kto mówi po arabsku czy chińsku. A dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że każdy człowiek ma swoją i tylko swoją niepowtarzalną osobowość, która nadaje na określonych częstotliwościach – wysyłając fale w eter… To jest ta niewidzialna energia/aura – kompatybilna czy przyjazna dla jednych, a dla innych bardzo wroga i obca. To jest to, co decyduje o tym, że z jednymi rozumiemy się bez słów, a z drugimi wystarczy tych słów kilka, aby doszło do wojny. To dlatego siostry w jednej rodzinie nie dogadują się z siostrami, a w innej rodzinie pałają do siebie niesamowitą miłością. Więzy krwi nie mają tu nic do rzeczy. Nie ma nic do rzeczy ta sama geneza dojrzewania razem, jaką jest dom rodzinny i wspólne dzieciństwo w nim. Dlatego tak wiele ludzi szuka bratnich dusz gdzieś poza… Poza tradycyjnym obiegiem. Moja „przybrana” kuzynka Grażyna wyszła za murzyna z Zimbabwe. Nigdy ją nie kręcili biali. I takich przykładów są miliony na świecie i będzie ich coraz więcej, bo ludzie nie chcą się kisić tylko we własnym sosie, skoro wyraźnie im ten sos nie smakuje. Beata z Londynu była z wieloma Polakami. W końcu wyszło jej z Włochem. No i dobrze. Mają dziecko. Miłość wbrew podziałom, to jest to co może jeszcze uratować tą planetę i chcę wierzyć w tą miłość.

Wszyscy jesteśmy jednością, a chce nam się wmówić, że jest inaczej. Pisałem już o tym wiele, wiele wpisów wcześniej. Oczywiście, że na pozór się różnimy i te różnice niejednokrotnie drażnią nas samych. Ale chodzi o to, że są to właśnie pozory, które ludzkość siłą rzeczy będzie musiała pokonać. Jesteśmy mieszkańcami tego samego domu.

Polska? A co to jest Polska? Tysiąc lat? A co to jest tysiąc lat wobec setek tysięcy lat człowieka na tej planecie. Pył marny. A co będzie za kilkadziesiąt tysięcy lat?

Będzie jeden naród na ziemi. Jedna rasa, bo wszystko się już totalnie wymiksuje. Mam nadzieję, że będzie też jedna religia o nazwie Miłość i Tolerancja.

Ale żeby nie było za słodko…

Niestety nie oznacza to, że nie będzie zbrodni. Będą! Właśnie w związku z tym co wyżej. Przynależność do tej samej grupy narodowościowej, etnicznej, kulturowej, religijnej – nie jest gwarantem niczego. Absolutnie niczego. A ślepa lojalność wobec kogoś, tylko dlatego że jest moim rodakiem? No i co z tego, że jest? Ale jest też chujem i burakiem w jednym. W mojej pracy mamy ponad 40 narodowości. W wielu przypadkach o wiele lepiej się dogadam z Rumunem czy Hiszpanem, niż Polakiem, bo nadajemy na tych samych falach i język w jakim mówimy nie ma tu specjalnie nic do rzeczy…

Dziwka z Buszu

Zapisane 20 GRU 2011 roku…

Anita… Bo tak ma na imię… Mierzy sobie około 157 cm wzrostu i waży około 90kg… Ledwo się porusza, bo tyle żre… Ma posturę karła. Jest bardzo niska i bardzo szeroka. Choruje na kilka chorób. Ale żreć musi. W wielu kulturach – zwłaszcza Azji i Afryki panuje jeszcze większy kult żarcia, niż w konsumpcyjnych kulturach zachodnich. Oczywiście u nas też się je, ale je się inaczej, gdzie indziej i co innego. Nam wystarczy wpieprzyć hamburgera na mieście, popić koka kolą i obiad gotowy. Kultury azjatyckie, wszystkie, z jakimi się zetknąłem w Anglii(hinduska, pakistańska, filipińska, nepalska) opierają się głównie na jedzeniu domowym. Ludzie ci potrafią często każdego dnia spędzać w kuchni po 5-6 godzin gotując tylko jedną strawę.

Mam wrażenie, że przyrządzanie jedzenia, jest ich jedyną atrakcją i rozrywką w życiu… Po przygotowaniu strawy, trzeba się oczywiście konkretnie napchać efektami swojej kulinarnej roboty. Wszystko pięknie fajnie, ale w domu gdzie żyje 5 osób, jest to masakrycznie uciążliwe, tym bardziej, jak kobita gotuje rybie głowy, które najpierw pół dnia kwitną mi na blacie. Biedne ryby… Dziwko z buszu! Ciebie bym do tego gara wrzucił i zamieszał. A wszystko to potwornie śmierdzi… Ja nie wiem czy w kostnicy nie ma podobnych zapachów… A baba – filipińska wiedźma, jak na nią wołam – ostatnio sobie upodobała naprawdę coś wyjątkowo cuchnącego. Coś na bazie ryb. Dziś ostentacyjnie wszedłem do kuchni w masce na twarzy i otworzyłem na oścież kuchenne drzwi do ogrodu… Diabeł zimna nie lubi – woli w smrodzie się kisić, ale nie zważając na to – otworzyłem drzwi, przez które wleciało zbawienne – mroźne GRUdniowe powietrze…

Ależ była awantura, gdy baby twarz przybrała obraz okropnego jaszczura… Pomarszczone fałdy skóry na polikach i spuchnięte wiecznie ślepia, nabrały jeszcze koszmarniejszego wyglądu, którego sam diabeł by się nie powstydził w Dniu Sądu… Babę w takim stanie zobaczyć po zmroku? Nikomu nie życzę, w najgorszym amoku!

Terrorystyczna Ściema – Czyli o tym, jak mózgi próbuje się nam wyprać!

Nieudolność terrorystów to już u mnie jest przedmiotem kpin i ja się zastanawiam, czy to na pewno są terroryści, czy ktoś się pod nich podszywa. W dzisiejszych czasach, wielkich imprez, w czasach niesamowitej technologii, także dotyczącej broni – ci biedacy muszą się uciekać do rozjeżdżania ludzi samochodami na chodnikach? Przecież to śmierdzi na kilometr. Nie mogę rozkminić o co w tym chodzi.
Niedawno spłonął budynek wielorodzinny w Londynie. Zginęło prawie 100 osób. Sam Brevik – jeden jedyny gieroj zlikwidował 77 osób. Można? Można, tylko biednym terrorystom ostatnio nic nie wychodzi – tym którym powinno to wychodzić najbardziej, skoro chcą opanować Europę.
Gdybym to ja był terrorystą? Ginęły by tysiące w czasie jednej rzezi. W dzisiejszych czasach jest to naprawdę banalnie proste w realizacji. Dlaczego nic takiego nie ma miejsca? Odpowiedź napisałem powyżej. Tzw.operacje fałszywej flagi.
Rządy Europejskie są sprzedane, poza oczywiście nielicznymi wyjątkami, jak Polska czy Węgry… Ale! Polska też jest sprzedana tylko na innej płaszczyźnie, w wielu sektorach znacznie bardziej niż taka Francja czy Niemcy. Każdy z tych krajów jest sprzedany w inny sposób. Komu? Powiem enigmatycznie: TYM NA GÓRZE. Polska wyłamuje się w sposób „katolicki”, czyli nie przyjmujemy wrogich chrześcijaństwu ludów, czyli jesteśmy przeciw aborcji, czyli walczymy o polskie media itd… To wszystko wypisz wymaluj – podany na tacy testament – Ś.P. Lecha Kaczyńskiego, tak sumiennie realizowany przez jego brata. Polska nacjonalistyczna, katolicka umiejąca postawić na swoim. Wszystko dobrze, jestem jak najbardziej za! Wolę już Polskę skrajnie Katolicką, niż skrajnie Islamską. Tu nie ma w ogóle dylematu. Z dwojga złego, trzeba wybrać mniejsze zło. Tylko że! Ta cała polityka, tylko pozornie nas chroni. Bo ten sam rząd, tak bardzo podobno patriotyczny – działa na ogromną szkodę Państwa Polskiego poprzez w zasadzie bezgraniczne tolerowanie imigracji ukraińskiej(tylko w roku 2016 przyjechało do Polski MILION Ukraińców). I nikt nie widzi w tym żadnego problemu! Wręcz przeciwnie! Mówi się! Będziemy potrzebować ich jeszcze więcej! Nie wiem jak to się ma do idei Państwa jednowyznaniowego? Ukraińcy Katolikami nie są. Kolejna sprawa, to zapraszanie obcych wojsk wiadomo jakich na nasze terytorium. Pozornie pod pretekstem zwiększenia naszego bezpieczeństwa. Trzecia sprawa! Rząd PiS nad wyraz gorliwie walczy o wprowadzenie obowiązkowych szczepień Polaków, oraz o wprowadzenie żywności genetycznie modyfikowanej. Wszystko to się mi trochę kłóci z głoszonymi przez nich patriotycznymi hasłami – ochrony własnych obywateli. Do tego należy jeszcze dodać uzależnienie od koncernów farmaceutycznych i spożywczych.
A patrząc na to wszystko co się dzieje, to stwierdzam, że najlepiej jest stać z boku tego wszystkiego(oczywiście w miarę możliwości) i nie zawracać sobie głowy rzeczami, na które nie mamy żadnego wpływu. Mi bardzo dobrze służy odcięcie się od śmieciowych informacji, które gdy się tak zastanowić – nie są mi absolutnie do niczego w życiu potrzebne. Jak będzie wojna to będzie – dowiem się o tym w stosownym czasie. A póki co, to od 15 lat nie robi się nic innego, jak tylko straszy wojną, która jakoś nie może, jakby na złość wybuchnąć. No kurcze! Trzeba być ślepcem, aby nie zauważyć, w jaką manipulację próbuje się nas wciągnąć. Popatrz na taką Koreę Północną(ale śmiesznie się to pisze – Koreę). W tym wypadku „straszak” działa od lat kilkudziesięciu. I co? Nic się nie dzieje. Na dodatek, Korea która jest zagrożeniem dla podobno całego cywilizowanego świata – jest jednym z najbardziej pokojowych państw na świecie tak naprawdę, patrząc pod kątem udziału jej wojsk w inwazjach na terenie innych krajów. Co innego taka Polska, która okupowała już Irak i Afganistan. Polska i cały szereg innych krajów, tańczących tak,  jak im Wujek Sam zagra. Media, niezależnie z której strony starają się zrobić z nas bezmózgich idiotów, mających wierzyć we wszystko co mówią. Właśnie dlatego uważam współczesne media za największe zło i zagrożenie tego świata. Media mogą manipulować miliardami, znacznie skuteczniej niż robiły to kiedyś religie. Kościół to jest godzina w tygodniu. Meczet to jest kilka godzin w tygodniu. Telewizja? To jest kilka godzin dziennie, dosłownego prania mózgu. Dlatego z dala od niej. Dla takiego człowieka jak ja, żyjącego bez niej już od lat, zawsze jest to bardzo komiczne zderzenie z odbiornikiem TV,  bo umiem odczytywać tanie triki. Ktoś powie, że jest wiele wartościowych programów… Problem w tym, że pewne idee przemyca się nawet poprzez te „wartościowe” programy. Na tym polega cały perfidny podstęp. Telewizja to jest socjotechniczny potwór, który nie może sobie pozwolić na to, że tylko wiadomości będą te „złe”, a reszta będzie cacy neutralna. Nic z tych rzeczy. Nawet w głupim serialu przemyca się pewne, pozornie niewinne treści, ryjące w naszych pokładach świadomości. To samo oczywiście się tyczy Internetu, radia i prasy.
Przez natłok informacji, jakim się nas bombarduje – przestajemy żyć własnym życiem, a zaczynamy żyć życiem cudzym. Zaczynamy myśleć po „ichniemu”, zamiast dociekać prawdy samemu. Odbiegamy od samych siebie i zaczynamy żyć obok siebie, nie mając nawet szansy się poznać. Zdaję sobie sprawę, że to są bardzo odważne i dla wielu niewygodne twierdzenia, bo człowiek + technologia + informacja to już dziś właściwie jeden organizm. Mamy się przekształcić w cybernetyczne roboty, pozbawione własnego myślenia, a wtedy będzie można manipulować nami do woli i na rozliczne rzezie prowadzić…

Prawdziwa Anglia wciąż żyje!

A od siebie dodam jeszcze, że na szczęście wbrew temu co się mówi: Anglia potrafi i jest jeszcze w wielu miejscach angielska. Wczoraj wracając z nad morza, zajechaliśmy do miasteczka Oxted na zakupy. Mamy sentyment do tej miejscowości, bo przez prawie dwa lata mieszkała tam siostra Kasi – Sandra ze swoim chłopakiem Tomkiem. Teraz mieszkają w Norwegii i Oxted jest już od dawna poza ich obszarem zainteresowań, ale my ze względu na ten ich krótki wyspiarski epizod – o Oxted pamiętamy i kiedy przejeżdżamy gdzieś w pobliżu, to wpadamy do marketu Morrisons w malutkim Oxted(miasto dwukrotnie większe niż nasz Kórnik). No i w każdym razie, przechadzając się po markecie, z trudnością udało się nam wyłapać wzrokiem dwóch murzynów oraz jednego Hindusa! Reszta, to wszystko biali ludzie, a o muzułmanach nie wspomnę. A w markecie ze 100, albo i 200 osób. W ogóle angielska prowincja taka właśnie jest – biała, angielska. Także te teorie o „mało angielskiej Anglii” to też taka trochę propaganda. Ludzie oceniają Anglię przez jej stolicę, ale przecież Londyn to nie cała Anglia. Wystarczy wyjechać 40km za Londyn do małych miasteczek, gdzie ta Anglia ciągle żyje. Owszem, wielkie aglomeracje jak Manchester czy Birmingham są wymiksowane kulturowo, ale to są tylko takie punkty na mapie, których jak się zastanowić, to nie ma wcale aż tak dużo.

Islam nie taki radykalny…

Drogi Tato:)Oczywiście że nikt tym ludziom życia nie wróci, ale nie można podejrzewać każdego muzułmanina o terroryzm. Jak już wspomniałem w Europie mieszka ich około 25 mln, co stanowi raptem 5% ogółu mieszkańców kontynentu. To naprawdę nie jest wiele. W Anglii muzułmanie stanowią raptem 4,5% mieszkańców. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że będzie ich przybywać i te proporcje się będą zmieniać, a czy się to zatrzyma czy nie, będzie zależeć tylko od Unii Europejskiej, oraz indywidualnego podejścia jej członków. Niestety nie zależy to od nas, bo póki co nie mamy prawa głosu.

Druga sprawa! Ja uważam, że rządy europejskie są sprzedane i być może w imię interesów z Arabami – udają, że nie widzą problemu.
Trzecia sprawa. W Europie ciągle brakuje rąk do pracy. Nie jest prawdą, że wszyscy muzułmanie żyją tylko na zasiłkach. Znam osobiście siedmiu muzułmanów, których uważam za bardzo pracowitych ludzi.
Czwarta sprawa. Nie każdy pochodzący z kultury arabskiej jest wyznawcą Allaha. Znam muzułmanina homoseksualistę, który tutaj w Anglii może w miarę normalnie żyć, bo w swoim kraju by go za to zabili. Znam Pakistańczyka, który jest chrześcijaninem. Znam Turka, który uwielbia pić polską wódkę mimo iż uważa się za muzułmanina – znającego doskonale Koran, w którym jest jasno napisane co grozi muzułmaninowi za picie alkoholu. W ogóle ten Turek to taki super przykład na to, że Islam jednak nie musi być radykalny. Nedżat uważa, że wszyscy powinni się miłować, niezależnie od wyznania i pochodzenia. Czyli jednak oni także potrafią myśleć. Mój kolega Marek jest z Iranką. Teoretycznie bardzo islamski kraj. Ale tylko teoretycznie. Jego dziewczyna, oraz cała jej rodzina, także uwielbiają polską wódkę, a samego Islamu nie trawią bo zdają sobie sprawę iż jest to religia siłą narzucona Persom przez Arabów.

Islamska Amatorka

Ku pokrzepieniu serc strwożonych :-D
W 2016 roku w Europie(nie wliczając Turcji, której za Europę nie uważam) w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło 150 osób. Populacja Europy bez Turcji liczy około 640 milionów ludzi. Co to oznacza? Że średnio co CZTERO MILIONOWY jej mieszkaniec zginął w zamachu terrorystycznym.
Dla porównania, tylko w samej Unii Europejskiej, w roku 2015 zginęło w wypadkach 26 TYSIĘCY OSÓB.(173 razy więcej, niż w zamachach).
Na podstawie tych dobitnych faktów, bardziej bym się jednak obawiał śmierci na drodze, niż tego, że zginę z rąk jakiegoś szaleńca :-)
Muzułmanów w Unii Europejskiej żyje około 25 milionów. W 2016 roku, zamachów, w których zginęli ludzie – dokonało… 10-ciu z nich :-D Faktycznie jest się czego bać :-) Gdyby wyznawcy Allaha się naprawdę wkurzyli, to pozamiatali by Europę w kilka dni, ale jednak tego nie robią, bo mimo wszystko są ludźmi ceniącymi życie swoje i innych.
A teraz dla kontrastu :-) Abyśmy mimo wszystko docenili, na jak bardzo spokojnym kontynencie żyjemy(mimo wszystko). W roku 2015, na terenie USA w wyniku strzelanek z użyciem broni palnej – życie straciło ponad 10 TYSIĘCY LUDZI. Teraz porównajmy sobie te liczby ze 150 ofiarami terrorystów w Europie :-)
Ale to wszytko nic :-) Gdy weźmiemy pod uwagę dane z NAJWIĘKSZEGO KRAJU KATOLICKIEGO na świecie, czyli z Brazylii, w której rocznie w wyniku zabójstw/strzelanin ginie UWAGA: około 40 TYSIĘCY LUDZI :-D Zważywszy na powyższe dane mamy obraz gigantycznej różnicy w bezpieczeństwie publicznym między Europą, a obiema Amerykami.
Naturalnie, u „nas” też zdarzają się zabójstwa i ich także bym się bardziej obawiał niż terrorystów islamskich :-) W samej tylko Polsce w roku 2015 zamordowanych zostało ponad 500 osób.
Czymże wobec tych liczb jest bardzo nieudolna partyzantka islamska?
Gwoli wyjaśnienia :-) Nie bronię Islamu. Uważam tą religię, jak większość religii, za drugą największą obecnie pralnię mózgu na świecie. Kto jest na pierwszym miejscu? Oczywiście MEDIA :-)
Pozdrawiam. Odwagi. Nie lękajcie się!

KATO BETON

Widzicie. Wam to by się przydała taka wycieczka do krajów trzeciego świata.
Aby zobaczyć ludzi umierających na ulicach… Nachalnych żebrzących, od których byście nie mogli się opędzić… Ludzi którzy ogołociliby Was z majątku, zgwałcili żonę(gdybyście ją mieli), porwali dzieci(gdybyście je mieli) itd…
Program depopulacji świata jest – istnieje i wielokrotnie o tym mówiliśmy…
Realizuje się na wielu płaszczyznach, także w postaci wojen… Powiemy to jest bleee… Ale taka jest natura tego gatunku. Wyniszczanie się wzajemne. Nie ma nic w tym dziwnego dla nas. Tak było jest i będzie. A im więcej ludzi będzie na świecie, tym większa będzie skala zbrodni.

88
My wierzymy w lepszy świat.

Ja
Wy nie macie pojęcia o świecie.

88
Mie ma innej drogi… Straszne… Wy naprawdę tak uważacie??.

Ja
Żyjecie w klatce zwanej Polską:). I na tej podstawie oceniacie świat.
Wy myślicie ze wiedzie przez ewangelizacje.<luzik>
Tyle ze ta ewangelizacja nie dociera do 6mld ludzi <lol>

88
Bo nie ewangelizujecie. Gdybyście ewa to by docierała, gdyby każdy ewa… :d

Ja
Taaa:)
A mało tego, ci którzy żyją podobno w prawdzie, to w większości pozoranci… Niedawno w Tresurze Matriksa usłyszeliśmy fajny słowny nowotwór – POZOROŻCY.

88
Oceniajcie siebie nie innych.

Ja
Heh:) no co drugi Polak zdradza, i co 3 Polka:), a podobno mamy 95% Kato w Polsce. To nie jest żadna ocena, tylko zestawienie faktów liczbowych.

88
A Wy? Wcale nie lepsi…

Ja
My nie jesteśmy kato.
Odcinamy się od tej sekty.

88

Dajcie przykład, że można żyć lepiej niż kato.

Ja
Staramy się na ile umiemy.
Ale tez nie jest naszym celem udowadnianie niczego nikomu.

88
No to zrozumcie, że tak samo idzie kato, jak Wam jest ciężko.
Nawet my. Święci ludzie nie potrafimy wyjść z nałogu.

Ja

O widzicie!:d I już przez swój pryzmat myślicie, że wszyscy ludzie zapewne nie robią nic innego, tylko walczą ze swoimi pokusami całe życie:d.
Ludzie to zwierzęta w większości przypadków i myślą tylko o tym aby przeżyć… Jeśli nie będą nami rządzić instynkty seksualne, to i tak ciągle będziemy w sidłach innych instynktów – dokładnie takich, w jakich żyją inne istoty na tej planecie.
Patrzcie Wasz strach, przed byciem bez pieniędzy.

88
Tak, każdy sądzi po sobie.

Ja
My po sobie nie sądzimy. Ale nie mamy złudzeń, że większość świata to dzikusy. I nie oczekujemy od nich, że będą tacy jak my.
W Rosji robi się jakąś popisówkę z Jehowymi, ale Islamu sie nie ruszy <lol>
A przecież to nie Jehowi dokonują zamachów.
Bo się wszyscy boją Islamu. Jego zdelegalizowanie będzie oznaczało wojnę totalną.